Fantasy & SF - Wiosna 2011
Science Fiction to jedyna literatura, którą czytelnicy interesują się na tyle, by kraść ją z internetu – to myśl (nie moja), która kojarzyć mi się już nieodłącznie będzie z moim pierwszym spotkaniem z F&SF PL.
Jakoś nie przepadam za opowiadaniami. Nieczęsto po nie sięgam. Regularnie czytam Nowa Fantastykę, ale głównie ze względu na felietony i recenzje oraz inne ciekawostki. Opowiadania omijam i bardzo ale to bardzo rzadko czytuję. Podobnie sprawa ma się z antologiami. Wyjątkiem może są tu Kroki w Nieznane, pojawiające się rok w rok. Ale tutaj także opowiadania trawię pół na pół.
Więc sam siebie zadziwiłem sięgając w Empiku po polską edycję Fantasy & Science Fiction, numer wiosenny przyciągnęła mnie może niebieską cyberokładką, kilkoma nazwiskami na okładce jak i w spisie treści. A także może wydawcą – Powergraph. Dlaczego? Bo opowiadania (heh) Szczepana Twardocha wydane zostały w nowej serii wydawniczej „Kontrapunkty” właśnie przez Powergraph.

Tak jest dobrze - Szczepan Twardoch
Wcale nie jest dobrze…
Sześć opowiadań zamkniętych miedzy okładkami to czara pełna goryczy, refleksji i życia jakim nie chcielibyście żyć. Twardoch - doskonały obserwator życia prezentuje słabości ludzkie przeplatające się z miłością i samotnością. Pokazuje nam jak przeplata się historia ze współczesnością. Wyszukuje przyczyn naszego obecnego zachowania w wychowaniu i w tym co nas wcześniej spotkało. A do tego pokazuje przemiany jakie zachodzą w ludziach pod wpływem tych wcześniejszych przeżyć. Przeżyć realnych jak i niespełnionych pragnień.
Wizja ta często jest przerażająca. I choć wiemy, że karykaturalnie wyolbrzymiona to jednak straszy gdzieś z wierszy lub spomiędzy nich. Szpetota wylewa się strumieniem i kształtuje nasz świat tak jak w opozycji grafik w programie graficznym udoskonala idealna kobietę na okładkę pornograficznego pisma.

Finch - Jeff VanderMeer
Weird i Noir doprawione halucynogenkiem
Nie lubię kryminałów ogólnie. Jednak sprawa ma się troszkę inaczej, gdy sprawa kryminalna wiąże się z fantastyką. Wtedy w ostateczności mogę się zabrać za taka lekturę. Do Ambergis próbowałem podejść trzy razy. Dwie pierwsze próby jednak się nie udały. Na szczęście Jeff VanderMeer każda powieść traktuje inaczej. I pisze ją w innym stylu. Stąd dla mnie niepowtarzalna szansa na wtargnięcie do miasta szaleńców i świętych i delektowania się… czy to aby dobre słowo?
Mroczny kryminał jakim jest Finch już na początku zaskakuje i to nie zagadką kryminalną, bo taka oczywiście się pojawia, ale światem wykreowanym. Zagrzybionym niczym purchawka dziwnym do granic wytrzymałości mózgu czytelnika. Początkowo w moim przypadku nastąpiła faza odrzucenia połączona z obrzydzeniem. Ale strona za stroną magia Ambergis, tajemnicza śmierć (morderstwo?), oraz postać tytułowego Johna Fincha przytrzymują przy lekturze.

Dziesiąta Ofiara - Robert Sheckley
Dziesiąta Ofiara autorstwa Roberta Sheckley’a to krótka powieść wydana przez Amber w cyklu Wielkie Serie SF. Patrząc a raczej czytając powieść obecnie większości z Was wyda się ona przeciętna. Oczytani powieściami obejrzeliśmy tez wiele filmów. Więc temat sportu w postaci polowań na ludzi “na legalu” a co za tym idzie “dziwność” społeczeństwa przyszłości nie szokuje, tak jak to mogło mieć miejsce choćby 20 lat temu.
I tak trzeba patrzeć na Dziesiąta Ofiarę - przez pryzmat historii literatury science-fiction. Kiedy to literatura podejmowała dyskusję o przyszłości człowieka i ludzkich zachowań. Bardziej koncentrując się na socjologicznych aspektach niż na wywołaniu zachwytu innymi technikami.

Accelerando - Charles Stross
Accelerando przesycone jest cyberpunkową wizją nowej ekonomii. I przyznaje, ze poległem przy lekturze. Nasycenie właśnie tej ekonomii zmęczyło mnie niesamowicie. Temat nie dla mnie więc skończyłem lekturę nie kończąc książki. Więc nie mogę ani polecić ani odradzić.Accelerando jest specyficzna więc na pewno znajdzie grono zwolenników. Accelerando jest też dobrze napisana, czyta się dobrze (pomijając jak dla mnie tematykę). Poniżej kilka słów o książce.
Opis książki:
“Gdyby ktoś szukał tylko jednej książki, która mu pokaże, dokąd zmierza SF na początku XXI wieku, Accelerando Charlesa Strossa stanowiłaby chyba najlepszy wybór.
Szukając punktów wspólnych ze starą SF, można początek Accelerando określić jako cyberpunk zdemitologizowany. Nie powiela on i nawet nie opiera się na wizji przyszłości stworzonej przez Gibsona et consortes w latach 80., bardzo szybko zdezaktualizowanej i od początku przegiętej ku taniemu efekciarstwu: rodem z kryminału nor, z westernu, z sensacji szpiegowskiej. Bliższy niż Neuromancerowi jest ten świat powieściom Couplanda czy Palahniuka, Cryptonomiconowi Stephensona“. - Jacek Dukaj.

Nakręcana dziewczyna. Pompa numer sześć - Paolo Bacigalupi

Powieść
Jest gorąco i duszno w mieście przyszłości. Napędzane sprężynami wiatraki młócą powietrze u bogatszych farangów. Żółte karty gnieżdżą się na skraju nędzy gdzieś między ziemią a piekłem starych apartamentowców. A na straganach pojawia się właśnie ngoh, odporny na rdzę pęcherzową. Genetyka wyrwała się spod kontroli. Korporacje kontrolują żywność.
Wieczorami zielenią płonie legalny metan oświetlając ulice. Świat wielkich korporacji zdany jest na łaskę i niełaskę producentów żywności z nasion, które nie kiełkują. Kryzys kalorii. Kryzys energii. Kryzys zamkniętego boskiego miasta. Świat nad przepaścią w centrum gorącego piekła. Wszyscy czekają na monsun. Z nadzieją i z obawą przed nadmiarem wody. Pompy czekają na deszcz.
Nakręcana dziewczyna rozpoczyna się w upalnie leniwym tempie, racząc nas kolorytem świata wykreowanego w cudny i zarazem przerażający sposób. Duszą nas zapachy i przytłaczają niczym megadonty problemy mieszkańców. Z pozoru wszystko zamarło. Lecz tam, za polem widzenia toczy się nieustanna walka o przetrwanie. O istnienie.

Teatr pamięci - Pablo De Santis
Dochodzę do wniosku, że każde spotkanie z literaturą inną niż anglosaska jest wartościowe. I tak było teraz w przypadku lektury niezbyt grubej książki argentyńskiego autora. Pozycja na jeden wieczór - Teatr pamięci - zapada w… pamięć. Pablo De Santis stworzył opowieść o lekarzu i tajemniczej fundacji stworzonej przez kontrowersyjnego Fabrizio która, powtórze za opisem na okładce, wyróżnia się atmosferą tajemniczości.
Fabuła niczym z rasowego thrillera - intryga zaczyna się w momencie, gdy pod opiekę neurologa Nigro trafia anonimowy pacjent. Po wypadku nie pamięta kim jest, kim był. Nikt go nie szuka, a jednocześnie ktoś chce go zabić. Cała, krótka (w przeciwieństwie do np. opasłych tomów poczytnego Stiega Larssona) powieść zmierza ku wyjaśnieniu zagadki na niespełna 140 stronach, nie pozwalając czytelnikowi na dłuższe przerwy.
Więc jeśli macie chwilę czasu i brakuje wam lektury z dreszczykiem na jeden wieczór - polecam.

Finch - Jeff Vandermeer
Na księgarskich półkach pojawiła się kolejna książka Jeffa Vandermeera - Finch. Opinia już wkrótce.
Wkrocz do świata, w którym zdrada to drugie imię uczciwości
Prowadząc niemożliwe do rozwiązania śledztwo w sprawie podwójnego morderstwa, detektyw John Finch szuka prawdy wśród wojennych ruin niegdyś potężnego miasta Ambergris. Po sześciu latach rządów nieludzkich szarych kapeluszy Ambergris powoli popada w anarchię. Pozostałości armii buntowników są rozproszone, a ich przywódczyni, tajemnicza Błękitna Dama, zniknęła. Mieszkańców zamyka się w obozach. Kolaboranci wędrują ulicami, brutalnie zaprowadzając porządek. Finch musi sobie poradzić także z nowymi siłami, takimi jak zagadkowy as wywiadu Ethan Bliss, oraz z chorobą jego partnera, Wyte’a, który dosłownie rozpada się pod wpływem presji.
