Fantasy & SF - Wiosna 2011

fantasy-science-fiction-edycja-polska-1-2011.jpgScience Fiction to jedyna literatura, którą czytelnicy interesują się na tyle, by kraść ją z internetu – to myśl (nie moja), która kojarzyć mi się już nieodłącznie będzie z moim pierwszym spotkaniem z F&SF PL.

Jakoś nie przepadam za opowiadaniami. Nieczęsto po nie sięgam. Regularnie czytam Nowa Fantastykę, ale głównie ze względu na felietony i recenzje oraz inne ciekawostki. Opowiadania omijam i bardzo ale to bardzo rzadko czytuję. Podobnie sprawa ma się z antologiami. Wyjątkiem może są tu Kroki w Nieznane, pojawiające się rok w rok. Ale tutaj także opowiadania trawię pół na pół.

Więc sam siebie zadziwiłem sięgając w Empiku po polską edycję Fantasy & Science Fiction, numer wiosenny przyciągnęła mnie może niebieską cyberokładką, kilkoma nazwiskami na okładce jak i w spisie treści. A także może wydawcą – Powergraph. Dlaczego? Bo opowiadania (heh) Szczepana Twardocha wydane zostały w nowej serii wydawniczej „Kontrapunkty” właśnie przez Powergraph.

Jak widzicie „coś drgnęło” w moim kontekście z opowiadaniami. Może to przez to deszczowe lato i mokry niczym od tropikalnego monsunu lipiec? A może chęć konfrontacji kwartalnika o którym to tu to tam słyszałem, że to dzieło w całości od Konrada Walewskiego dla Konrada Walewskiego. Wybór opowiadań- Konrad Walewski. Tłumaczenia – KW. Wywiady – KW. Recenzje – KW. Felietony – KW. To tak trochę żartem, ale też odrobinę serio.

Wracajmy do Fantasy & Science Fiction. Kupiłem włąściwie też przez Facebooka. Tam jestem (zostalem) fanem. I tak mnie bombardowali okładką w formie miniaturki przy różnych wpisach, że aż podziałało…

F&SF numer wiosenny (2011) to niezmiernie miłe zaskoczenie. Dość powiedzieć, że na 8 opowiadań odrzuciły mnie dwa, czyli najpierw pozbędziemy się balastu. Jedynemu polskiemu opowiadaniu pt. „Noc dla ślepych Władców” nie dałem szans do końca, ba do środka nawet. Nie wciągnęło ani językowo ani pomysłem. Dla mnie to kolejne powtórzenie tego co już było. Drugie to „Szambala” - w tym przypadku (jak i podobnych) jeśli widzę opowiadanie „o wirtualu i realu” to nie dośc, że sceptycznie to i krytycznie podchodzę, wymagam, oceniam, krytykuję. Pisanie o wirtualu i tematach okołowirtualowych aby zyskało mój poklask musi się czymś wyróżnić, zaskoczyć. Tutaj wieje przeciętnością (jak dla mnie oczywiście).

Pozostałe opowiadania dużo, dużo lepiej – mój faworyt to opowiadanie „Jedna z jej dróg” - twarde czyli hard SF. Fantastyka naukowa o podróżach międzygwiezdnych i nowych, nieznanych wcześniej problemach. A co ważniejsze o ludziach. Trochę przemyśleń, refleksji a jednocześnie obietnica, że opowiadanie kiedyś może rozwinąć się w coś większego. Inna miniatura z zaskakującym, szokująco-wyśmiewczym pomysłem to „Zrobiłem to”. Prawdziwa perełka. „Subtelna architektura” to prequel do bajki o … nie napisze o czym, bo zbyt dużo bym zdradził. W każdym bądź razie słodycz wycieka spomiędzy stronic. Więc te wymienione opowiadania są dobre. Warte uwagi i poświęcenia chwili swojego czasu. Dają satysfakcje czytelnikowi – czyli mnie.

Pozostałe opowiadania, w kolejności od najlepszego - „Drugie przekroczenie Styksu”, „Mieszkam z tobą”, „Przenikliwość spojrzenia” - plasuje w stanach średnich plus w mojej skali, co w ustach antyfana opowiadań oznacza, że dla przeciętnego śmiertelnika, jakim jest inny czytelnik jest to ocena bardzo dobry.

Pozostają jeszcze eseje, felietony, recenzje czyli ogólnie publicystyka, która w tym numerze zajmuje znaczną część bo ponad ¼ objętości. Szczególnej uwadze mogę polecić Jeffa Vandermeera „Język porażki” oraz zaraz kolejny „Science Fiction to jedyna literatura, którą czytelnicy interesują się na tyle, by kraść ją z internetu” Cory Doctorowa.

A tak ogólnie – zaskakująco udany numer mi się trafił. I teraz nie wiem, czy to ten numer taki specjalny i pisany jak dla mnie, czy każdy jest taki i zostanę od teraz niewolnikiem przykutym do kwartalnika. Czas pokaże…

Fantasy & Science Fiction
Edycja Polska
1 (5) Wiosna 2011

PS. Przypomniałem sobie, że już kiedyś miałem w rekach i czytałem któryś numer F&SF. Jakaż ta pamięć jest zawodna. Więc to nie mój pierwszy kontakt, ale kontakt ponowny.

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz