Książka - przedmiot magiczny

23/03/2013 By: GrafZero Kategoria: Publicystyka

Moja kraina wyobraźni zawsze skrywała się gdzieś za tymi białymi kartkami z czarnym tuszem poukładanym w litery, wyrazy, zdania. Zadziwiające i zaskakujące, choć może nie dla młodego czytelnika, rozpoczynającego swoją podróż w zakamarki różnych światów. Kto będąc dzieckiem, z rumieńcem na twarzy, z lampką pod kołdrą czy w inny sposób zastanawiał się jak to działa? Ważne - że działa, wciąga, fascynuje.

Ucieczka w inny świat to zawsze było coś fascynującego. Czytelnik ma w sobie coś z odkrywcy, coś z bohatera, coś z filozofa i coś z dziecka. Odkrywa nowe światy, eksploruje historyczne ruiny, spotyka się z nieżyjącymi już osobami, lub unosi się na skrzydłach niczym duch. Odnajduje w tym świecie myśli innych ludzi i z nimi się zgadza, lub nie zgadza, odkrywa świat realny, kraje odległe, czasy minione. W literaturze znajduje historię świata, ludzi, wydarzenia jak i sposób ówczesnego myślenia.

Ale książka pozwala na wiele więcej, niż zapoznawanie się z faktami, nawet jeśli te fakty są tłem do przygód fikcyjnych bohaterów. Fikcyjnych? Dla mnie Winnetou był Indianinem z krwi i kości. Dramatyczne doświadczenia i niezwykłe przygody Wabiego i Roda w Łowcach Wilków (J.O.Corwooda) to były też moje przygody. Jakbym tam z nimi był. Jakbym to ja podnosił złoty samorodek ze strumienia lub stawał twarzą w twarz z czaszką nieznajomego, znalezioną gdzieś w jaskini.

Literatura daje jednak możliwość podróży w fikcję - w światy, które nigdy nie istniały inaczej, niż w wyobraźni autorów książek a potem w głowach czytelników. Począwszy o baśni, zaczarowanych opowieści poprzez przygody z czarodziejami, smokami i wszelakimi stworami aż po światy i obce cywilizacje - wszędzie tam możemy być. Między gwiazdami czy po drugiej stronie Styksu. Białe kartki powieści pozwalają na podróż. Pozwalają też na stworzenie w głowie swojego własnego wyobrażenia świata, stworzeń czy też ludzi lub obcych. Gdy potem nagle ktoś kręci film - czytelnik może jedynie zobaczyć, jak twórcy filmu sobie wyobrażają to samo co on czytał. I wyobrażał sobie… całkiem inaczej!

Czytanie jest jak nałóg. Albo kogoś wciągnie, albo puści wolno. Brak czasu na przeczytanie kolejnej książki jawi się niczym niezasłużona kara. Niczym tortura. Mózg, umysł, domaga się kolejnych liter, które mógłby przetworzyć w zaczarowaną przygodę. Aby choć przez te parę godzin być kimś innym, być gdzieś indziej, robić coś, czego nigdy nie zrobimy lub dowiedzieć się czegoś, czego do tej pory nie wiedzieliśmy.

Czytając rok po roku następuje też ewolucja. Coraz więcej wiem, ale też inaczej odbieram niektóre rzeczy. Doceniam literaturę dziecięcą i młodzieżową, ale do niej nie wracam. Po latach taki powrót to czasem drastyczne zniszczenie wspomnień, które tkwią w pamięci. Wiele lat obcowania z różnymi historiami odciska swoje piętno. Człowiek staje się coraz bardziej wymagający. Rozpoznaje czy książka jest dobrze napisana, czy język opisujący powieść jest soczysty a akcja prowadzona perfekcyjnie. Szybko odrzuca powtarzające się schematy jako coś nieciekawego. Coś co już było - a więc nie warto poświęcać na to swojego czasu. Zwłaszcza, że tyle innych nieodkrytych pomysłów, światów, historii czeka na odkrycie.

Podążam ścieżką odkrywcy. Rosnące doświadczenie sprawia, że nie zachwycam się już złotymi ziarenkami piasku i szukam coraz większych złotych samorodków. Te większe pojawiają się rzadziej, i często trzeba więcej energii aby je odkryć. Świadomość, że zawsze gdzieś powstaje kolejna nowa powieść, która może być takim wielkim samorodkiem to motywacja do nieustających poszukiwań. Ale za to satysfakcja odnalezienia kolejnego takiego dzieła jest wielka. I wiem też, że nigdy nie skończę. Nie skończę szukać i czytać. Mam to we krwi. Taka jest moja natura…

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz