Pigmej - Chuck Palahniuk

30/08/2013 By: GrafZero Kategoria: Powieść, Proza zagraniczna

pigmej-chuck-palahniuk-powiesc.jpgCo nas nie zabije to wzmocni.

Nie wątpię, że Pigmej mógł się spodobać kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu a może nawet kilku tysiącom czytelników. Jednak moja subiektywna opinia o tej powieści jest: NIE, nie warto.

Zawsze patrzę na książkę (film, muzykę) przez pryzmat pytania zadawanego samemu sobie – co mi TO daje? Może to być intelektualne wyzwanie lub czysta przyjemność, zarówno niewymagająca rozrywka jak i dogłębne przemyślenia. Pigmej nie oferuje wiele. Fabuła jest dość przeciętna. Udziwnienie języka pisanego jest z kolei męczące bardziej niż zachwycające. Owszem, podziwiam Palahniuka za konsekwencję i stworzenie takiego dziwacznego monstrum, podziwiam tłumacza zastanawiając się jakie męki musiał przechodzić przekładając ichnie na nasze. I jednocześnie się zastanawiam co jadł Palahniuk, że tak źle się czuł. Musiało być to coś zjadliwego, może niemal trującego. Nie było to na bank to czym się żywił Philip K. Dick. Bo ten drugi to miał przynajmniej psychodeliczne jazdy…

Strasznie ciężko się czyta tego Palahniuka. To przez zawiły język i szyk wyrazów w zdaniach. Trzeba się przestawić. Co następuje w połowie książki. Przynajmniej tak było u mnie. Jednak dokończyłem. Siłą rozpędu oraz przelatywaniem oczami po części akapitów, stron, rozdziałów.

Niesamowicie męcząca lektura.

Ale złe książki są po to by doceniać dobre…

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz