Corpus delicti – Juli Zeh
Wyobraźcie sobie świat doskonały, gdzie wyeliminowano choroby, zarazki, wirusy, wady genetyczne i wszystko złe co trawiło ludzkie ciała. Ludzie żyją zdrowi, szczęśliwi, nie muszą się zamartwiać nawet problemami genetycznymi, które mogą wynikać z nieodpowiednich związków. Szczęśliwi, że kontrole nad wszystkim sprawuje METODA, nieomylna, doskonała, stworzona by służyć ludzkości, jednostkom ludzkim, aby mogły nie zamawiać się problemami i po prostu szczęśliwie żyć.
Kraina wielkiej szczęśliwości.
A co gdy nieomylna METODA popełni błąd?
Corpus delicti autorstwa Julii Zeh bierze pod lupę idyllę panująca w społeczeństwie kontrolowanym przez METODĘ. Czy dobro wszystkich to także dobro jednostki? Czy statystycznie znikoma omylność metody jest do wybaczenia, nawet jeśli skutkiem METODY będzie śmierć niewinnej jednostki? Czy METODA jest lepsza od demokracji? Czy jednostka sprzeciwiająca się METODZIE jest wrogiem publicznym, którego należy unicestwić bez względu na stosowane metody i nieczyste zagrywki? Czy kontrola na każdym etapie życia i funkcjonowania w społeczeństwie jest wolnością? Ciągłe monitorowanie biochemii organizmu jednostki, wyników treningów i ćwiczeń fizycznych, unikanie używek, unikanie szkodliwych dla zdrowia substancji i sytuacji – brzmi jednak jak niewielka cena za pełną szczęśliwość.

Miasto i Miasto – China Mieville
Beszel. Ul Qoma. Orciny.
Trzy miasta. Dwa realne, żyjące w przeplocie. I historyczne, mityczne miejsce poza miastami, a może właśnie łączące je. Beszel i Ul Qoma rozdzielone niewidoczną granicą koegzystują ze sobą w przedziwny sposób. Świat w którym prosta zbrodnia, morderstwo może przerodzić się w coś więcej niż proste śledztwo. Morderstwo popełnione w jednym mieście. Ciało znalezione w drugim. Oczywiste przekroczenie a jednak Przekroczeniówka nie chce włączyć się w śledztwo.
Miasto i Miasto to połączenie kryminału, thrillera i political fiction osadzone w doskonale stworzonym fantastycznym świecie. W świecie, gdzie różnego rodzaju powiązania są jeszcze bardziej skomplikowane. W świecie, gdzie mieszkańcy jednego miasta muszą nie dostrzegać wszystkich i wszystkiego, co dzieje się w drugim mieście. Przeoczać.

Finch - Jeff VanderMeer
Weird i Noir doprawione halucynogenkiem
Nie lubię kryminałów ogólnie. Jednak sprawa ma się troszkę inaczej, gdy sprawa kryminalna wiąże się z fantastyką. Wtedy w ostateczności mogę się zabrać za taka lekturę. Do Ambergis próbowałem podejść trzy razy. Dwie pierwsze próby jednak się nie udały. Na szczęście Jeff VanderMeer każda powieść traktuje inaczej. I pisze ją w innym stylu. Stąd dla mnie niepowtarzalna szansa na wtargnięcie do miasta szaleńców i świętych i delektowania się… czy to aby dobre słowo?
Mroczny kryminał jakim jest Finch już na początku zaskakuje i to nie zagadką kryminalną, bo taka oczywiście się pojawia, ale światem wykreowanym. Zagrzybionym niczym purchawka dziwnym do granic wytrzymałości mózgu czytelnika. Początkowo w moim przypadku nastąpiła faza odrzucenia połączona z obrzydzeniem. Ale strona za stroną magia Ambergis, tajemnicza śmierć (morderstwo?), oraz postać tytułowego Johna Fincha przytrzymują przy lekturze.

Dziesiąta Ofiara - Robert Sheckley
Dziesiąta Ofiara autorstwa Roberta Sheckley’a to krótka powieść wydana przez Amber w cyklu Wielkie Serie SF. Patrząc a raczej czytając powieść obecnie większości z Was wyda się ona przeciętna. Oczytani powieściami obejrzeliśmy tez wiele filmów. Więc temat sportu w postaci polowań na ludzi “na legalu” a co za tym idzie “dziwność” społeczeństwa przyszłości nie szokuje, tak jak to mogło mieć miejsce choćby 20 lat temu.
I tak trzeba patrzeć na Dziesiąta Ofiarę - przez pryzmat historii literatury science-fiction. Kiedy to literatura podejmowała dyskusję o przyszłości człowieka i ludzkich zachowań. Bardziej koncentrując się na socjologicznych aspektach niż na wywołaniu zachwytu innymi technikami.

Accelerando - Charles Stross
Accelerando przesycone jest cyberpunkową wizją nowej ekonomii. I przyznaje, ze poległem przy lekturze. Nasycenie właśnie tej ekonomii zmęczyło mnie niesamowicie. Temat nie dla mnie więc skończyłem lekturę nie kończąc książki. Więc nie mogę ani polecić ani odradzić.Accelerando jest specyficzna więc na pewno znajdzie grono zwolenników. Accelerando jest też dobrze napisana, czyta się dobrze (pomijając jak dla mnie tematykę). Poniżej kilka słów o książce.
Opis książki:
“Gdyby ktoś szukał tylko jednej książki, która mu pokaże, dokąd zmierza SF na początku XXI wieku, Accelerando Charlesa Strossa stanowiłaby chyba najlepszy wybór.
Szukając punktów wspólnych ze starą SF, można początek Accelerando określić jako cyberpunk zdemitologizowany. Nie powiela on i nawet nie opiera się na wizji przyszłości stworzonej przez Gibsona et consortes w latach 80., bardzo szybko zdezaktualizowanej i od początku przegiętej ku taniemu efekciarstwu: rodem z kryminału nor, z westernu, z sensacji szpiegowskiej. Bliższy niż Neuromancerowi jest ten świat powieściom Couplanda czy Palahniuka, Cryptonomiconowi Stephensona“. - Jacek Dukaj.

Nakręcana dziewczyna. Pompa numer sześć - Paolo Bacigalupi

Powieść
Jest gorąco i duszno w mieście przyszłości. Napędzane sprężynami wiatraki młócą powietrze u bogatszych farangów. Żółte karty gnieżdżą się na skraju nędzy gdzieś między ziemią a piekłem starych apartamentowców. A na straganach pojawia się właśnie ngoh, odporny na rdzę pęcherzową. Genetyka wyrwała się spod kontroli. Korporacje kontrolują żywność.
Wieczorami zielenią płonie legalny metan oświetlając ulice. Świat wielkich korporacji zdany jest na łaskę i niełaskę producentów żywności z nasion, które nie kiełkują. Kryzys kalorii. Kryzys energii. Kryzys zamkniętego boskiego miasta. Świat nad przepaścią w centrum gorącego piekła. Wszyscy czekają na monsun. Z nadzieją i z obawą przed nadmiarem wody. Pompy czekają na deszcz.
Nakręcana dziewczyna rozpoczyna się w upalnie leniwym tempie, racząc nas kolorytem świata wykreowanego w cudny i zarazem przerażający sposób. Duszą nas zapachy i przytłaczają niczym megadonty problemy mieszkańców. Z pozoru wszystko zamarło. Lecz tam, za polem widzenia toczy się nieustanna walka o przetrwanie. O istnienie.

Teatr pamięci - Pablo De Santis
Dochodzę do wniosku, że każde spotkanie z literaturą inną niż anglosaska jest wartościowe. I tak było teraz w przypadku lektury niezbyt grubej książki argentyńskiego autora. Pozycja na jeden wieczór - Teatr pamięci - zapada w… pamięć. Pablo De Santis stworzył opowieść o lekarzu i tajemniczej fundacji stworzonej przez kontrowersyjnego Fabrizio która, powtórze za opisem na okładce, wyróżnia się atmosferą tajemniczości.
Fabuła niczym z rasowego thrillera - intryga zaczyna się w momencie, gdy pod opiekę neurologa Nigro trafia anonimowy pacjent. Po wypadku nie pamięta kim jest, kim był. Nikt go nie szuka, a jednocześnie ktoś chce go zabić. Cała, krótka (w przeciwieństwie do np. opasłych tomów poczytnego Stiega Larssona) powieść zmierza ku wyjaśnieniu zagadki na niespełna 140 stronach, nie pozwalając czytelnikowi na dłuższe przerwy.
Więc jeśli macie chwilę czasu i brakuje wam lektury z dreszczykiem na jeden wieczór - polecam.

Finch - Jeff Vandermeer
Na księgarskich półkach pojawiła się kolejna książka Jeffa Vandermeera - Finch. Opinia już wkrótce.
Wkrocz do świata, w którym zdrada to drugie imię uczciwości
Prowadząc niemożliwe do rozwiązania śledztwo w sprawie podwójnego morderstwa, detektyw John Finch szuka prawdy wśród wojennych ruin niegdyś potężnego miasta Ambergris. Po sześciu latach rządów nieludzkich szarych kapeluszy Ambergris powoli popada w anarchię. Pozostałości armii buntowników są rozproszone, a ich przywódczyni, tajemnicza Błękitna Dama, zniknęła. Mieszkańców zamyka się w obozach. Kolaboranci wędrują ulicami, brutalnie zaprowadzając porządek. Finch musi sobie poradzić także z nowymi siłami, takimi jak zagadkowy as wywiadu Ethan Bliss, oraz z chorobą jego partnera, Wyte’a, który dosłownie rozpada się pod wpływem presji.
