Oryks i Derkacz - Margaret Atwood

oryks-i-derkacz-margeret-atwood-kameleon.pngOryks i Derkacz i Yeti.

Powieść Oryks i Derkacz to można by rzec preludium do Roku Potopu. Nie tylko chronologicznie w sensie powstawania powieści, ale także (co może oczywiste) chronologicznie poprzedzające wydarzenia rozgrywające się w Roku Potopu. Bohaterem i narratorem powieści jest Yeti, znany z Roku Potopu człowiek mieszkający na drzewie, ubierający się w prześcieradło i będący przewodnikiem grupy nowych ludzi - potomków Derkacza. Dzięki niemu poznajemy Derkacza, jedynego przyjaciela Jimmiego. A także jedynego nazywającego Jimmiego Głuptakiem. Poznajemy też być może prawdziwą historię Oryks.

O ile Rok Potopu charakteryzowała wartka akcja, o tyle Oryks i Derkacz to spokojna opowieść, relacja jak i dziennik wydarzeń, które doprowadziły do unicestwienia (prawie) gatunku ludzkiego. Jimmy aka Yeti i Glenn aka Derkacz wyrastali poza Plebsopolią. Raczej bliżej nowoczesności, bogactwa, jak elity. Rodzice byli naukowcami lub mocno zaangażowanymi korporacyjnymi pracownikami. Dawało to profity rodzinie, status społeczny, dostęp do nowoczesnej medycyny, mieszkanie w izolowanym od pospólstwa rejonie, ochronę. Same przywileje. W powieści Oryks i Derkacz poznajemy więc tą drugą stronę „za murem”. Tą, do której nie sposób się było dostać mieszkańcom Plebsopolii, wyrzutkom, biedocie i buntownikom.

Z powieści dowiemy się jak to wszystko się potoczyło. Od czasu gdy Jimmi był małym chłopcem, jak spotkał Glenna aka Derkacza, skąd wzięły się ich ksywki, w jakie gry wspólnie grali. Kto był tym mądrym z ponadprzeciętnym IQ a kto Głuptakiem. Gdzie studiowali i jak zmieniały się czasy. Jak powstawały kurczakiści, szopuksy, świniony i czerwona zaraza. Kto sabotował społeczeństwo produkując i uwalniając zjadające asfalt mikroorganizmy, co przyczyniło się do zaniku sieci dróg a co za tym idzie połączeń komunikacyjnych istotnych z wielu oczywistych powodów. Wszystko, co było oczywistym rozwinięciem obecnej tutaj fabuły i wydarzeń znalazło swoje miejsce w Roku Potopu. Ale kolejność czytania nie jest moim zdaniem ważna. To ten sam świat, ale pokazany z różnych punktów widzenia i z perspektywy innych ważnych wydarzeń. O ile w Roku Potopu czuliśmy nadciągające niczym gradowe chmury wydarzenia, o tyle w Oryks i Derkacz zmierzamy także do kulminacyjnego momentu. A wszystko to z perspektywy człowieka, Yeti, siedzącego na drzewie. Ciekawa to opowieść, na wiele wieczorów.

Fascynuje mnie świat stworzony przez Atwood. Bez dwóch zdań - wielką pisarką jest. Porównania do Orwella i innych autorów powieści fantastycznych wysokich lotów, a więc uznanych także przez mainstream to nic jak znakomite wyróżnienie i uznanie. Stworzony świat pędzący ku zagładzie, stworzona nihilistyczna wizja, uzupełniana niezliczoną ilością przemyśleń sprytnie przemyconych są niezwykłe. Zwłaszcza (a może właśnie dlatego), że M. Atwood nie jest pisarką stricte piszącą fantastykę. To bardziej „wypadek przy pracy” iż jej powieści trafiły do nurtu fantastyki. Coś jak w przypadku Juli Zeh i jej powieści Corpus Delicti.

Margaret Atwood, zdobywczyni wielu nagród i nominowana także do nagrody Nobla, pisarka, poetka, krytyk literacki - a co najważniejsze w odniesieniu do powieści Oryks i Derkacz oraz Rok Potopu - aktywistka społeczna i ekologiczna ujęła w powieściach trafne spostrzeżenia dotyczące przemian społecznych i ekologicznych jakie może nieść za sobą dynamiczny i nieokiełznany rozwój technologii opartych o mutacje genetyczne. Oczywiście jeśli wszystko pójdzie w dobrym kierunku i dla dobra ludzkości - to dobrze. Problem podstawowy i zarazem zasadnicze zagrożenie to ludzkie motywacje, dążenia i chęć bycia Bogiem. Przekonanie o swojej wyższości u wybitnych może prowadzić do zagłady. A wszystko może rozegrać się pod przykrywką dążenia do zaspokojenia potrzeb ludzkości, poprawy poziomu życia. Pokazanie tych zagrożeń z perspektywy biednych i ubogich, ludzi o odmiennym spojrzeniu, ideach, wierze udało się autorce w obydwu powieściach. I to wręcz z niesamowitą dosadnością.

A ja wiem jedno - Oryks i Derkacz jak i poprzednio przeczytany Rok Potopu - to powieści, które zostają w głowie. Powieści które sprawiają przyjemność zarówno podczas lektury jak i po lekturze. Zrozumiałe dla każdego mimo przesytu wręcz nowoczesnych pojęć i zawiłości socjologicznych. Podane strawnie a jednocześnie nie obrażające inteligencji czytelnika.

Oryks i Derkacz to nie opowieść o smokach i czarach wyjaśniających wszystko. Oryks i Derkacz to opowieść o ludziach, społeczeństwie, nauce, genetyce, biologii, ekonomii i wielu innych aspektach współczesnej cywilizacji. A przede wszystkim solidnie przemyślane problemy i reakcje ludzi stawiających im czoło. Dorastających w swoim świecie i doznających przemiany wewnętrznej, podejmujących decyzje i doświadczających konsekwencji tychże decyzji.

Gorąco polecam.

PS. A poprzednio opisywana powieść Nieśmiertelność zabije nas wszystkich przy prozie Margaret Atwood wypada niczym żałosna próba zmierzenia się mrówki ze słoniem. Gdyby mierzyć odległość miedzy tymi dziełami, pierwszym (Nieśmiertelność…) lapidarnym, dowcipnie naiwnym rozrywkowym czytadłem a dojrzałą formą tej drugiej (Oryks i Derkacz) to wyszłoby nam, że musimy posłużyć się parsekami (1 parsek to 3,26 roku świetlnego).

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz