Extensa - Jacek Dukaj
Alternatywna wizja dziwnego świata - Extensa Jacka Dukaja - na początku odrzuca, gdy organizm broni sie przed dziwnością i brakiem zrozumienia, a następnie wciąga tak silnie, że nie sposób się oderwać. U mnie powtórzył się “schemat Dukaja” - w pierwszym odruchu najchętniej bym rzucił książką w ciemny, zakurzony róg pokoju i tak zostawił… A jednak… ten świat… wciąga… Extensa…
Dukaj nie tłumaczy, on przedstawia. Jest to problem, gdyż jego umysł błądzi po światach nieznanych zwykłemu śmiertelnikowi, skojarzeniach, wymiarach, przestrzeniach. Jest (Dukaj i jego świat) niezrozumiały, a przez to przerażający i zachwycający zarazem. Ksiązka “przysysa się” do czytelnika, jak extensa, łączy się z nim i steruje, aby ten odkrywał kolejne strony a na nich przedziwną historię. Nie z tego świata.
Extensa jest niewątpliwie oryginalna. Mnie sie podobała, bo ponad kolejne standardowe opowiadanie o standardowym wątku i standardowej intrydze w standardowych realiach SF przedkładam coś nowego, coś, co mnie w jakiś sposób zaintryguje. W końcu nie po to człowiek czytuje fantastykę, żeby za każdym razem czytać o tym samym, tak samo napisane, i po raz sto pięćdziesiąty przemielony ten sam pomysł. Extensa - dla mnie swoiste odkrycie - ta powieść właśnie jest czymś takim nietuzinkowym. Faktem jest, może sie podobać, może sie nie podobać - kwestia gustu czytelniczego. Jak pisałem, przez pierwszą 1/3 książki miałem ochotę rzucić ją w kąt. A jednocześnie frapowało mnie co tam jest dalej, na kolejnych stronach, jak sie ta historia rozwinie i jak zakończy. Dukaj wielki jest - właściwie to to co do tej pory czytałem zawsze budziło u mnie niezdrowe emocje i ekscytacje, jaka mieli pewnie traperzy odkrywając nieznane na nowym lądzie. Dukaj, czy raczej to co pisze, jest właśnie dla mnie takim lądem…
W mojej skali ocen czytelniczych: 8/10

Ведьмин Век - Marina i Siergiej Diaczenko
Wszystko wygląda tak, jakby się działo w naszych czasach. Są samochody, telefony, łączność bezprzewodowa, telewizja… Ale trochę inaczej jest na świecie - wśród ludzi żyją wiedźmy, pojawiają cię też niawy. A w opozycji istnieją Inkwizytorzy, zajmujący sie problematyką wiedźm, zwłaszcza tych zainicjowanych oraz tych niezarejestrowanych. A także cugmajstrzy - odprawiający w zaświaty przywołane z powrotem dusze. W tym dziwnym świecie poznajemy kilka postaci. Niby mimochodem - poznajemy je bardzo dobrze. Dzięki temu nie są to papierowe osoby. Poznajemy ich myśli, ich przeszłość, ich motywy, uczucia. Rewelacyjne! Osobiście nie lubię książek, gdzie akcja (wartka) istnieje dla samej akcji. Jeśli nie dostanę wyrazistych postaci - to źle mi sie czyta. Tutaj - dostałem.
Tak się całkiem przypadkiem składa, że książka opowiada o przełomowych wydarzeniach. Wzrasta aktywność wiedźm. Wzrasta w nich zło. Zaczynają się jednoczyć, jakby dążyły ku czemuś, najważniejszemu… Inkwizytorzy zaczynają dostrzegać te zmiany na świecie. Zaczyna sie poszukiwanie motywów, napędzających wiedźmy. Zaczyna sie poszukiwanie odpowiedzi na pytanie - “co się ma wydarzyć?”.
Zadziwiające jak wciągła mnie lektura tej książki. Mnie, który przed tego typu opowieściami ucieka w drugi kąt pokoju. Diaczenkowie mistrzowsko mnie oplątali nicią swojej fabuły, zaintrygowali losem młodej wiedźmy, wciągnęli w historię życia głównego Inkwizytora, pokazali walkę dobra ze złem - ale nie jako podział na tych czarnych i tych białych - walkę pełną niedomówień, wahania… Aż skończyłem. A teraz… teraz świat już nie jest taki sam… to nie ja się zmieniłem, to ten świat…

Katar - Stanisław Lem
Katar Stanisława Lema mogę zaliczyć do przeczytanych (ponownie, po wielu latach) - rewelacja, wiec na szybko link: http://lem.onet.pl/314,1,1,1016249,ksiazki.html - polecam przeczytać (niedawno czytałem Śledztwo - te dwa nietypowe kryminały są… są… są… boskie. “Śledztwo” czyta się jednym tchem. Książka dobrze napisana, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją w jeden wieczór skończyć. Fabuła sensacyjna… w kostnicach giną zwłoki. Śledztwo prowadzone przez Scotland Yard wykazuje, że najprawdopodobniejsza przyczyną znikania zwłok jest to… że one sobie po prostu same wychodzą… No ale jak to tak możliwe?! W śledztwie musi być zawsze ten, którego będzie można oskarżyć. Potrzebny jest przestępca. Ktoś, kogo to jest wina. Jesteście ciekawi jak ta sprawa się skończy?! W iście lemowski sposób - zachęcam do czytania!

Nie mów nikomu - Harlan Coben
Nie znałem wcześniej książek Harlana Cobena , a jego nazwisko kojarzyło mi się tylko z gdzieniegdzie obecnych pozycji “Bez Pożegnania” i “Jedyna Szansa” zalegających półki w księgarniach. Jakoś zwykle widząc na okładce napis w stylu “Najgorętszy thriller ostatnich lat” - po prostu sobie odpuszczam. Nie wiem, co tym razem mnie podkusiło, ale wziąłem do ręki “Nie mów nikomu”…
Wziąłem i przeczytałem pierwszy akapit. I tak już książka została w moich rękach. “Nie mów nikomu” (2001) to przełom w karierze Cobena, która przyniosła mu sławę, pieniądze (a jakże - prawa filmowe sprzedane za milion zielonych) i wysokie pozycje na listach bestsellerów w USA i w Europie. Czy zasłużenie?
Dawno nie czytałem dobrego thrillera sensacyjnego, który by powstał w ostatnich latach. Może nie miałem szczęścia, może nie trafiałem na odpowiednie pozycje. Teraz wiem, że Coben jest pod tym kątem odpowiedni dla mnie. Książkę czyta się szybko - muszę powiedzieć, ze pochłonąłem ją w jeden wieczór, nie mogąc się oderwać. Czytanie sprawia wielką przyjemność - postacie są dobrze zarysowane, bardzo ludzkie - wraz ze wszystkimi swoimi wadami jak i zaletami. Świat nie jest oderwany od rzeczywistości - to kolejna zaleta. Bohater nie jest super-bohaterem. A klimat jest, jaki powinien być - jak z thrillera wyjęty. Akcja jest szybka, pełna niewyjaśnionych zagadek, pędzi jak rozpędzony pociąg aż do samego końca.
Zachęcam wszystkich, którzy są spragnieni dobrego thrillera.
