Metro 2033, Metro 2034 - Dmitry Glukhovsky

metro-2033_dmitry-glukhovsky-powiesc.jpgDwa tomy niezwykłej podróży przez postapokaliptyczną wizję wyniszczonego nuklearną zagłada świata.

Tak można w skrócie napisać o powieści Metro 2033 i jej kontynuacji - Metro 2034. Dwie części, podobne a jednocześnie odmienne. W Metro 2033 wyruszamy (niczym Tolkienowski Hobbit) w podróż “tam i z powrotem”. To pierwsze skojarzenie jakie sie pojawiło u mnie podczas lektury. Książka drogi, podróży przez zadziwiający świat, niebezpieczny. W gęstniejącym mroku, którego nie sposób rozświetlić kryją się tajemnice i zagrożenia. Pomijając złych ludzi, bandytów czy rabusiów w mroku czai się zło. Czy to zmutowane stwory czy też zjawiska paranormalne. Dla mieszkańców metra, wszystko może być zagrożeniem. W swojej podróży artem, główny bohater powieści wędruje pokonując niebezpieczeństwa, poznając innych mieszkańców. Doświadcza pomocy jak i przemocy. Ale nie poddaje się - niesie ważną wiadomość. Wiadomość, która może zaważyć o losach WOGN-u, jego rodzinnego miejsca. Jego rodzinnej stacji a może i całej podziemnej sieci kanałów grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.

Metro 2033 to barwna opowieść pełna postaci z krwi i kości. Gawęda w rosyjskim stylu, pełna opowieści, przesiadywania przy ogniu, walki w obronie swoich. To też ciekawy przegląd ludzkich zachowań, do jakich może doprowadzić izolacja oraz świadomość bycia tymi ostatnimi z 6 miliardów unicestwionych istnień. Walka o życie trwa w metrze cały czas. Nieprzerwanie. Z coraz to nowymi zagrożeniami. Ale też i z ludźmi. W podziemnym świecie wytworzyły się mikro-państwa. Enklawy skupiające się wokół swoich idei, podejścia do życia. Metro zostało podzielone, pojawiły się posterunki, zapory, zasieki. Kwitnie handel, hodowla zwierząt oraz roślin. Są zwiadowcy, eksplorujący nieodkryte lub zapomniane zakamarki metra. Lub wychodzą na powierzchnię - to stalkerzy - najtwardsi z twardych. Wyruszają w spustoszone nuklearnym kataklizmem ruiny Moskwy, by narażając się na radiację i walkę z rożnymi nowymi istotami, wędrować po powierzchni. Niektórzy nigdy nie wracają. A to daje pożywkę dla kolejnych opowieści.

Metro 2033 kończy się wygraną przez ludzi walką z zagrożeniem. Jednak smutne to zwycięstwo. Artem na samym końcu pojmie istotę zagrożenia. Pojmie, że zamknięci i przerażeni ludzie uznawali za wroga każdą odmienność, każdą istotę, której nie rozumieli. A co za tym idzie - chcieli unicestwić. To smutne zakończenie, bo pokazuje, że w człowieku jest wielka wola do samounicestwienia. Do destrukcji. Do niszczenia. Śmierć 6 miliardów ludzi niczego ludzkość nie nauczyła. Ta pozostała, myszkująca w podziemnych tunelach niczym szczury, garstka ludzi dalej niszczy i morduje siebie na wzajem jak i wszystko w koło. Bez próby zrozumienia. Ludzie tym razem przetrwali, ale na jak długo?

metro-2034_dmitry-glukhovsky-powiesc.jpgOdpowiedzi nie daje część druga. Metro 2034 to kontynuacja. Tym razem zagrożenie pojawia się w metrze, w tunelach. Po drugiej stronie - w południowej części. Tajemnicze milczenie telefonu, brak wracających posłańców czy zwiadowców oznacza, że stało się coś dziwnego. Groźnego. Aby wyjaśnić zagadkę, dowódca południowego bastionu, uginającego się przed atakiem zmutowanych stworzeń, odcięty od dostaw amunicji, wysyła ostatnią ekspedycję ochotników w celu rozwiązania zagadki. W tym zespole wyrusza Hunter, tajemniczy stalker z części pierwszej, wraz z Homerem, wojownikiem-pisarzem, który stara się uwiecznić historię metra, ludzi i wydarzeń niczym etatowy skryba.

Metro 2034, choć pełne podróży przez mrok i niebezpieczeństwa rożni się jednak od pierwszej części. Mimo wartkiej akcji dużo miejsca poświęcił autor na rozważania filozoficzne o naturze człowieka, sensie istnienia. A także o budzących nadzieję opowieściach, że gdzieś kiedyś podobno przeżyli inni. I że przyjdzie kiedyś taki dzień radosny, że ludzie zaczną odbudowywać cywilizację. Pomiędzy tymi rozważaniami toczy się walka. Walka wewnętrzna. Hunter walczy niczym Dr Jekyll i Mr Hyde raz pokazując swoje bestialskie oblicze innym razem człowieczą twarz. Walka dotyczy też mniejszego zła. Ile istnień można poświęcić, bez późniejszych nocnych koszmarów, aby ocalić pozostałych? Czy istnieje lekarstwo na rozkład zachodzący w ludziach, trzymających się pazurami nadziei na przeżycie? Czy jest ktoś, kto rozumie prawdziwą istotę zagrożenia? Czy ludzie mają prawo odbierać życie innym ludziom tylko ze strachu?

Metro 2034 podobnie jak cześć pierwsza zmierza do finału, który daje czytelnikowi chwilę zadumy. Wstrząsa nim do głębi. I odbija się głośnym echem wraz z ostatnimi kartami powieści.

Dwie części powieści Metro to niezapomniana lektura. Warto poznać ten mroczny, postapokaliptyczny i jakże barwny jednocześnie świat. Świat jakiego nikt wcześniej nie wymyślił i nie przedstawił w ten sposób…

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz