Rafał A. Ziemkiewicz - Pieprzony los kataryniarza (1995)

09/07/2008 By: Kenny Kategoria: Cyberpunk, Fantastyka, Powieść, Proza polska

Rafał A. Ziemkiewicz - Pieprzony los kataryniarza (MT)Wydawnictwo MT zajaśniało na naszym rynku niczym jakaś kometa. Rozpoczęli wydawanie dwóch serii – czasopism - książek. Pierwsza to SUPER FANTASTYKA POWIEŚĆ (zaledwie 2 numery), druga to KLASYKA FANTASTYKI (tutaj bodajże 4 tytuły). Chyba niezbyt się to dobrze sprzedawało, lub też sam pomysł niezbyt trafił w gusta nasze czytelnicze, bo książki Asimova, Silverberga, Clarke’a oraz jedynego w tym towarzystwie Polaka - Ziemkiewicza zalegały stoiska z tanią książką.

Dlaczego trafiło tutaj akurat na Ziemkiewicza? Pewnikiem osoba redaktora serii nie była tu bez znaczenia (Paweł Ziemkiewicz). Przyznaję jednak, że jest to moje pierwsze spotkanie z PIEPRZONYM LOSEM KATARYNIARZA. Książki, o której słyszałem swego czasu same dobre recenzje, a przynajmniej jako taka utkwiła w mej pamięci. Dopisek pod tytułem tego wydania brzmi ‘tekst przejrzany i zmieniony przez autora’. Otrzymujemy więc wersję 2003. I jak tu sobie odpuścić?

A jednak?

Książka toczy się bardzo wolno. Bardzo, bardzo wolno. Ziemkiewicz pisać potrafi to nie ulega wątpliwości. Tutaj jednak naświetla, pląta i przedstawia sytuację w hipotetycznej Polsce przyszłości z wielu stron. Widać jak ważna dla niego jawi się polityka. Obserwujemy więc od podszewki mechanizmy rządzące krajem, różne układy, rozmowy od których, mimo iż krótkie jakże wiele zależy. W końcu jak powszechnie wiadomo prawdziwa polityka to nie wydarzenia pokazywane w dziennikach TV, czy na pierwszych stronach gazet. Bohaterów jest tu też jakby zbyt wielu i dość trudno się zdecydować w tym ciągłym skakaniu z kwiatka na kwiatek, który ma być tym najważniejszym. Rafał A. Ziemkiewicz - Pieprzony los kataryniarza (supernova)Z tytułu zdawałoby się, że ów kataryniarz, który jednak strasznie niknie nam gdzieś w tłumie. Dzięki tym wszystkim pobocznym watkom akcja dość długo nie toczy się do przodu wcale a wcale. Wlecze się. Za bardzo to upolitycznione, za mało sensacyjne, i co gorsze za mało fantastyczne. Kojarzy mi się z takim niezbyt dopracowanym CZASEM PATRIOTÓW zmieszanym z jakąkolwiek książką Gibsona, z pierwszej wzięto niewielką ilość konkretnej akcji, bo wszystko toczy się głównie z rozmowach, układach, gierkach politycznych itp. Z drugiej całą otoczkę komputerowo – cyberprzestrzenną, czyli drugą część powieści Ziemkiewicza.

Owa druga cześć to wizyta tytułowego bohatera w głębokiej sieci. Kataryniarza, który szuka siebie samego sprzed kilku lat, kiedy jeszcze wierzył w Polskę i nie był tak zniechęcony. Pachnie to odrobinę tym cyberpunkiem, jednak niewystarczająco i nieprzekonująco. Samo surfowanie bohatera po sieci trwa i trwa, a ja sam niezbyt wiem, co on takiego właściwie robi i po co? Może tekst po prostu niezbyt przekonujący jest, a może po prostu ta książka się zbytnio postarzała w ciągu tych 10 lat?

Może denerwować również maniera spolszczania fonetycznego wszelkich anglojęzycznych wyrazów (risercz itd.). Zresztą, co do składu samej książki to można się bardzo przyczepić, bo ktoś bardzo tego nie dopilnował i w części pierwszej mamy cały czas dość dziwnie rozbijane akapity. Cóż? Może taki jest powód nieprzebicia się serii. Zbytnie olewanie czytelnika.

Kenny

1 Komentarz »
  1. Mimo wszystko to chyba najlepsza książka Ziemkiewicza. Poza kikoma opowiadaniami nie napisłał już nic godnego uwagi (IMO), a ponadto zbytnio się rozpolitykował. Swoją droga, ciekawe spostrzeżenie, że “ta ksiązka się postarzała”. Być moze w istocie tak jest. Czytałem ją kilka lat temu i wtedy jeszcze “dawała radę”.

    Komentarz od brokka — 16/01/2009 @ 02:37

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz