Marsz Polonia - Jerzy Pilch

27/04/2008 By: GrafZero Kategoria: Powieść, Proza polska

Marsz Polonia - Jerzy PilchPrzeczytałem Marsz Polonii. Przeczytałem z niekłamaną przyjemnością kolejną książkę Pilcha, czytając za dnia, czytające wieczorem i czytając o poranku. I znów udało się Pilchowi nasycić mnie jego prozą. I znów na drui plan zeszła warstwa, tak zwana, fabularna. Czytałem Marsz Polonii po pierwsze dlatego, że bardzo, ale to bardzo podoba mi się forma, w jakiej Polch “sprzedaje” fabułę. Dlatego zawsze, ilekroć czytam coś nowego, cieszę się tym obcowaniem z wirtuozem słowa. Bo Polch nie pisze po prostu. Pilch pisze zamiast jedngo zdania - kilka zdań. Pilch pisze cały akapit. Całą stronę. Zamiast jednego, prostego zdania jest tych zdań wiele, jest kilka odejść od tematu. A wszystko razem jest spójne i cieszy czytelnika. No w każdym bądź razie mnie cieszy, gdy ktoś daje mi przed oczy tekst, jakiego bym sam w życiu nie napisał. Ani nie napisał niczego podobnego. Ani nawet nie myślał, że mógłbym coś podobnego napisac, wymyślić, dostrzec w rzeczywistości i przenieść na papier. A na dodatek Pilch pisze w miarę prostymi słowami. Przynajmniej dla mnie są w miare proste. Nei musze dociekać, co chciał napisać. Napisał, i ja to czytam i wiuem o co chodzi. A jednoczesnie się tym delektuje, bo napisał tak, jak nikt inny by tego nie napisał. Ot i to cała moja tajemnica dlaczego lubię czytać Pilcha…

Po drugie - bo jak było już po pierwsze, to musi być i kolejne. Po drugie i ostatnie - to o czym jest ksiązka pisza już wszędzie. W zapowiedziach na stronach wydawnictwa, na stronach księgarń, w recenzjach to tu to tam (poniżej jedna taka recenzja z Polityki). Więc powtarzać się nie będę. Zaznaczę tylko, że jest nieźle. O tak - wycieczka, w jaką naz Pilch zabiera jest niezła, oniryczna, zakręcona, potocznie mówiąc odjechana i to bynajmniej nie dlatego, że bohater powieści jedzie autobusem… I to drugi przyczynek do tego, że ksiązka mi przypadłą do gustu. Zachęcam więc do przeczytania. Warto!

O Marszu Polonii:

Polityka.pl
Katarzyna Janowska
16 kwietnia 2008
Balanga na miarę czasów
Recenzja książki: Jerzy Pilch, “Marsz Polonia”

Po świetnym zbiorze opowiadań „Moje pierwsze samobójstwo”, zanurzonym w klimacie wiślacko-luterskiej pamięci, Jerzy Pilch po raz drugi próbuje się targnąć na swoje życie, tym razem jako autor powieści nawiązującej do „Wesela” Wyspiańskiego, „Miazgi” Andrzejewskiego – naszej narodowej tradycji, która przy wódce i zakąsce każe polskim sprawom i losom się przyglądać.

Bohatera powieści „Marsz Polonia” zastajemy w sytuacji, w której nieraz widzieliśmy go na kartach poprzednich książek autora „Spisu cudzołożnic”. W rozpalonym upałem mieście, w dniu swoich pięćdziesiątych drugich urodzin, wyrusza na poszukiwanie kobiety idealnej, kobiety-urodzinowego prezentu, kobiety w ogóle. Gnany siłą niespełnienia nieodwołalnie wpisanego w życie zalicza choćby spojrzeniem, esemesem, e-mailem napotkane kobiety. Rzecz w tym, by być w grze, wygrać z czasem, odwlec nieuniknione. Pogoń za babami prowadzi bohatera do autokaru wiozącego gości na balangę do Beniamina Bezetznego.

Z okien autokaru bohater widzi mazowiecki krajobraz: nowobogackie zamczyska otoczone murami, posiadłości należące do wielkich medialnych korporacji, oszklone centra europejskie, dawne wille – dziś straszące rozpadem, burdele, puby, apteki. Nowy świat w pigułce: „…wszystko było inne, wszystko było nowe; starą, komunistyczną Polskę przypominały jedynie pola i lasy, trawy i drzewa…”. Jakie czasy, takie balangi. „Marsz Polonia” jest powieścią z kluczem. Mistrz ceremonii to Jerzy Urban, obok niego pojawia się generał Jaruzelski, Doda, duch Miłosza, ale i stary Kubica, bo Pilch całkowicie nie odziera swojego bohatera z wiślackiej tożsamości. Na imprezach u Bezetznego dawni opozycjoniści spotykają się z aparatczykami; to tam, jak mówiono w czasach afery Rywina, dochodzi do zblatowania ludzi władzy i biznesu. Mieszają się hierarchie, wartości, pryncypia z cynizmem, obłudą i żądzą władzy.

Goście Bezetznego znaleźli się w arcypolskim miejscu: w oblężonej twierdzy. Groza wisi w powietrzu. Matka Polka znudzona swoją rolą wskakuje na stół i robi striptiz, zamordowani za komuny rywalizują o to, czyja śmierć będzie wiecznie żywa. Za chwilę coś się stanie, ktoś kogoś zarżnie, a może w tych zmarniałych czasach nikt nie skąpie Polski we krwi, a jedynie dojdzie do meczu między Arką Przymierza (prawdziwymi Polakami) a wieżą Babel (gośćmi Bezetznego). Pilch kreśli przerysowany, karykaturalny portret tzw. prawdziwych, czytaj religijnych Polaków, ale nie oszczędza też modernistów, karierowiczów, politycznych graczy, którzy załapali się do elit. Oniryczna konwencja – chwyt, którym autor momentami za bardzo ułatwia sobie życie, wpuszczając czytelnika w zakamarki literackich odniesień – pozwala bohaterowi poruszać się swobodnie po gąszczu polskich mitów.

Nad całym tym światem arcypolskich zjaw wisi przepowiednia jasnowidzki Agnieszki Pilchowej, którą przed wojną usłyszała babka bohatera: „Coś złego stanie się z Polską”. Uwożony przez ciemną fiakierkę do Czarnogóry, a może tam, gdzie nie ma nawet „ciszy ani ciemności”, bohater wyznaje: „Moja literatura jest radością sprawianą moim przodkom – niczym więcej”. Czyż nie jest to wyznanie samego Pilcha?

Jerzy Pilch, Marsz Polonia, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2008, s. 190

Tekst recenzji pochodzi z portalu polityka.pl
Od wydawnictwa:

Oszałamia rozbuchaną wyobraźnią jak ze wspaniałego snu, nie tracąc nic z ironii, humoru, pikanterii i dystansu, za które uwielbiają go fani. Niekończący się bal, na jaki trafia narrator do niejakiego Bezetznego - słynnego rozpustnika i prześmiewcy, znanego wszystkim Polakom - to bardzo polski bal. Romantyzm miesza się tu z cyrkiem, martyrologia ze sportem, a komunizm z seksem.

Jest „dzień Wojska Polskiego i Niebieskiego, dzień Wniebowzięcia Matki Boskiej Sianokosów”. W taki dzień wszystko jest możliwe i coś strasznego, niczym w „Weselu”, wisi w powietrzu… Zdumiewająca książka o nas, naszych świętościach i paranojach, demonach i kompleksach, o skutkach abstynencji generała Jaruzelskiego, o dzisiejszej emigracji i oczywiście o kobietach….

Źródło: Świat Książki

1 Komentarz »
  1. Czy zna ktos adres e-mail Jerzego Pilcha? dziekuje mariusz.p@wp.pl

    Komentarz od Mariusz — 04/03/2010 @ 16:29

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz