Gra o tron - George R. R. Martin

04/01/2005 By: GrafZero Kategoria: Cykl, Fantastyka, Fantasy, Powieść

Najdziwniejsze jest to, jak sięgnąłem po tą książkę. Znudzony grami komputerowymi i elektorniczną rozrywką poszukiwałem gier towarzyskich. Trafilem na jedna, drugą - ale ciągle brakowało mi rzobudowanego świata. Wtedy trafiłem na opis “Gry o Tron” - i to co zwrociło moją uwage to fakt, że gra została oparta o cykl książek “Pieśni lodu i ognia” G.R.R.Martina. Dla mnie oznaczało to jedno - gra będzie ciekawa, ale najpierw trzeba zobaczyć co to za książka i o czym ten Martin Pisze.

Pierwsze informacje były zachęcające - jako że nie bardzo “trawię” fantasy niewątpliwym plusem było to, że w książce Martina nie ma przesytu czarodziejów (tych w głupich czapkach do szpica), barbarzyńców (tych z toporami i w krwi umazianych) i innych stereotypów fantasy (krasnali, elfów, gołych wojowniczek). Za to świat jest spójny, realistycznie oddany, gdzies na pograniczu, przy północnym murze, stykający się z magią. Ale nie z magią stosowaną przez bohaterów książek fantasy (kule ognia, grzmoty jakieś, iskry). Więcej w tym wszystkim stali, ognia i lodu niż magii i czarnodziejstwa wszelakiego. Wszystko wyglądało, że książka mi się spodoba. Zamówienie w księgarni internetowej zostało szybko zrealizowane i Mikołaj przyniósł tom pierwszy. Rozpoczęcie.

Niesamowita magia świata Martina wciągnęła bez reszty. Muszę przyznać, że już dawno nie ujął mnie żaden świat tak bardzo, jak te Siedem Królestw. Dokładając do tego barwne postacie, które bardzo dobrze poznajemy. I nie są to ani czarne, ani białe charaktry. Każdy z bohaterów nie jest ani zły ani dobry - sa raczej mieszanką dobra i zła. A więc są nadwyraz ludzcy - możemy ich zatem obdarzać wielką sympatią, wraz z delikatną nutką goryczy za grzechy przeszłości. Możemy ich darzyć nienawiścia ale gdzieś tam znajdzie się odrobina współczucia. Możemy nic do nich nie czuć - ze zdziwieniem odkrywając, że to nie było właściwe traktowanie.

Przygody. Wiele dzieje się - intryga goni intrygę. Żelazny tron jest łakomym kąskiem. Ten kto na nim zasiądzie będzie trzymał w garści Siedem Królestw! Gra nie toczy się wiec o małą stawkę. Martin bardzo umiejętnie buduje nastrój, powoli przędzie rozwój wydarzeń. Ciągle nas zakakuje tym co się dzieje i dlaczego się dzieje. Jednocześnie cały czas w tle czuć narastające niewidoczne zagrożenie - to od północy nadchodzi zima. A będzie to na prawde długa i mroźna zima.

Książkę - 700 ponad stron - skończyłem bardzo szybko. Przyjemność czytania - niesamowita. Oczarowanie - absolutne. Gdybym tylko miał taką możliwość, przeniósłbym się do tamtego świata. I nie ważne, czy zginął szybko gdzieś w jakiejś bitwie czy dokonał swych dni w Nocnej Straży na Murze. To jednak pociąga. Jak dawno nic tak nie pociągało…

W mojej skali ocen… chyba przekroczyło skalę, ponieważ wpisuje 10+/10

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz