Nowa Fantastyka 6/2008

31/05/2008 By: GrafZero Kategoria: Aktualności, Nowa fantastyka, Prasa

Nowa Fantastyka 6/2008Numer czerwcowy NF może się podobać – jest dość przyzwoity na pewno lepszy od numeru majowego. Nie wspominając, że na głowę bije numer pożal-się-boże specjalny 2/2008.

Zacznijmy od publicystyki. Na początku ciekawy felieton pt. „Cała zamonia czyta dzieciom” o bohaterach odpowiednich dla dzieci i innych młodych czytelników. Ciekawy przegląd, na pewno pomocny będzie rodzicom, którzy mają swoje pociechy w wieku około czytelniczym. Następnie ciekawy i całkiem długi wywiad Konrada Walewskiego z Kelly Link.

W tym numerze mamy też komiks. Nie sposób nie zauważyć nawiązań do naszej współczesności. Prześmieszny krótki paszkwil sytuacyjny. Niezbyt ciekawie narysowany, niezbyt ciekawie opowiedziany. Ale na to, jaką rolę spełnia i jaki ma przekaz – wystarczy. Mam nadzieję, że Fantazelli (głównej bohaterki tego komiksu) już więcej nie zobaczę.

Opowiadania otwiera „Konstabl z Abal” Kelly Link. I jak nie lubię takiej fantastyki, to muszę też przyznać, że to opowiadanie jest najlepszym opowiadaniem z tego numeru. Baśniowe opowiadanie pełne duchów i magii pięknie napisane. I co ważniejsze dla mnie – bardzo naturalnie. Gdybym miał mniej lat niż mam – bez problemu przyjąłbym taką baśniową wizję świata jako prawdziwą. Kelly Link stworzyła wspaniały klimat, dopieszczony w szczegółach, literacko dopieszczony. Aż się zachwyciłem i to tak prawdziwie. Cukiereczek!

Kolejne opowiadanie pt. „Nieziemskie Sny” jest stworzone jakby w drugą stronę. Świat jest nam dobrze znany, a bohater – miłośnik kina i znawca filmów – typowym człowiekiem, jakich pewnie każdy z nas zna, lub zna kogoś kto takiego zna. Nieszkodliwy pasjonat. W jego życie wkrada się pewna dziewczyna z wypożyczalni wideo. Można powiedzieć, że pojawia się magia. Magia kina. Oraz pewien element fantastyczny. Całkiem dobre opowiadanko, choć na kolana nie rzuca.

Trzecie opowiadanie, a pierwsze polskie to „Lala świstak” zakręcony horror i kryminał „noir”. Daję w cudzysłowie, bo jest raczej komicznie niż strasznie. Strasznie chyba nawet z założenia nie miało być. A chyba trochę szkoda. Temat taki, że przydałoby się więcej mrocznego mroku niż błyskotliwego żartu. Dla mnie więc opowiadanie wypadło dość przeciętnie. Bo ani nie zainteresowało jakoś bardziej, ani nie wciągnęło. Ani nic dobrego napisać o nim nie potrafię.

Czwarte opowiadanie „Kwadrapolis” od razu skojarzyło mi się z Matriksem. Jeszcze chwilę, miałem nadzieje, że może to opowiadanie inżyniera architekta nie będzie piata wodą po kisielu, popłuczynami po Matriksie i odrobinie Cube. Jednak niestety zostaliśmy uwięzieni w braku fantazji i kreatywności autora. Opowiadanie mało wyszukane, nieciekawe, wtórne. Taki literacki kserokop popkulturowy.

Piąte i ostatnie opowiadanie „Bo ja jestem stąd” to, jak czytamy w ramce o autorze, najmniej prowokujące opowiadanie Barnima Regalicy. Najmniej prowokujące i – pomyślałem sobie, że literacko to znaczy - najnudniejsze. Postanowiłem jednak je przeczytać i… wygląda na to, ze się nie pomyliłem wiele. Nie wiem, czy najnudniejsze. Ale na pewno nudne. Czuć w w nim historykiem i próbą stworzenia mistycznego opowiadania. Tak jakby przez kilka godzin notes na którego kartkach zostało napisane leżał gdzieś między Władcą Pierścieni, Opowieściami z Narnii oraz podręcznikiem historii Słowian i druidów. No nic, nie może każde opowiadanie być porywające. A to właśnie nie jest.

Recenzje filmowe, książkowe i inne w tym numerze – bardzo pomocne. Znów muszę kilka rzeczy pod ich wpływem przeczytać lub obejrzeć. A kilku unikać jak ognia.

Na koniec – miły prezent z tym numerem NF. Płytka o nazwie „The best of Fantastyka. 26 lat w pigułce. Część pierwsza.” co daje ogólną już informację co na płytce się znajduje, i że będą kolejne.  Dla niektórych rarytas. Dla innych miły dodatek. Dla jeszcze innych sposób, by zrobić sobie małą podróż w czasie. Świetny pomysł.

Brak komentarzy »

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz